Pierwsze z nieba

Pierwsze z nieba prószenie, delikatne. Wyżej musi mniej delikatnie prószyć. Na wesoło powitałem zimowego zwiastuna.

Noc poprzednia spokojna, bez bólu obudzenia, tyle że przed zaśnięciem saszetkę rozpuściłem… Zero stopni, tak do jutra południa prognozowane.

Dziś drzewa ścinałem, owocowe, owoców nie dające od jakiegoś czasu, do człowieka odniósł w myślach to nie dawanie owoców człowiek. Po za tym beczkę kapusty ugniatałem, wcześniej głąby z kapusty wycinając i na tarce resztę na paski cieniutkie. Do beczki jeszcze koper, sól. Wóz do siana wyszorowałem, drewniany cały, wraz z kołami które w obręczach, przy domu z bali drewnianych, sto pięćdziesiąt lat mających. Przy domku człowiek uśmiechnięty, bez płuca jednego a drugie przez raka zajęte…

Wyszorować dłonie zostało, ząbki umyć, ciasto wcześniej spałaszować co to pod wiatą sprzątaną w pudełku zastałem i do śpiwora. Miłego wieczoru, dobrej nocy życzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s