Idę

Nie było takich dni w drodze aby za posiadanie towarzyszące w drodze nie być wdzięcznym. I aby nigdy nie było. Posiadanie całe, w plecaku, czasem pod szczytem ciąży, ale od tego przystawanie jest. Martwi bardziej zużywanie, a raczej niszczenie. Nie lubię kiedy przez moje zaniedbanie lub wyłączoną mózgownicę coś się poplami lub skrócę okres używania jakiegoś posiadania…lubię przedmioty których używam, to chyba też powoduje że dbam, chociaż nie jest to takie proste. Ile kombinacji czasem choćby z samym laptopem, czy aby nie przyciśnięty czy na niego nie pada, plecaka stawianie zawsze w ten sposób aby się nie przewrócił, uszkadzając tym samym laptop czy też aparat. Z jednej strony uciążliwe ta ciągła czujność z drugiej zaś strony wypełnia drogę. Czasem jak się zdarzy coś co mnie zirytuje odnośnie narażenia sprzętu, myślę sobie gdyby stał na biurku nic takiego by się nie zdarzyło, lub w szafce leżał…Jedyna akceptacja niszczenia po mimo dbania i chuchania,to buty. Myślę że producenci górskiego obuwia produkują obuwie dla osób wyjeżdżających na kilka dni, kilka razy w roku. Nie przewidzieli że można w skali roku kilka miesięcy w drodze. Rozpadają się buty, niszczą szybko itp ale to znaczy że idę jeszcze po ziemi, zamiast leżeć pod lub wisieć nad…

Wczorajszego wieczora wymarzłem troszkę, dziś znacznie cieplejszy wieczór, gwiazd kilka…Dobranoc.

2 uwagi do wpisu “Idę

  1. Nie daj się zimnu, ani rozpadającym się butom, skądś to ciepło czerpaliśmy zanim nadeszła jesień i zanim nadejdzie zima trzeba ten chłód przetrzymać. Powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s